[AKTUALIZACJA 18.05.2026] Wiadomo już, co stało się z martwym wielorybem z Mikoszewa

Sprawa martwego wieloryba znalezionego na plaży w Mikoszewie nadal budzi ogromne zainteresowanie. Kilka dni po odkryciu pojawiły się nowe informacje dotyczące zarówno samego zwierzęcia, jak i działań prowadzonych przez służby oraz ekspertów.
Martwy wieloryb plaża Mikoszego
Martwy wieloryb fot poglądowe: Radio Gdańsk


Przypomnijmy ciało ogromnego ssaka odnaleziono w pobliżu rezerwatu Mewia Łacha. Widok martwego wieloryba nad polskim Bałtykiem był dla wielu osób prawdziwym szokiem, bo podobne sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko.

Choć od znalezienia zwierzęcia minęło już trochę czasu, specjaliści nadal nie potwierdzili jednoznacznie, z jakim gatunkiem mają do czynienia. Pobrano jednak próbki DNA i trwają szczegółowe badania. Według wstępnych ocen ekspertów był to najprawdopodobniej fiszbinowiec, duży waleń z grupy płetwali lub podobnych gatunków.

Wieloryb miał około pięciu metrów długości. Problemem od początku był jednak stan zwłok. Ciało było mocno rozłożone, dlatego ustalenie dokładnego gatunku oraz przyczyny śmierci okazało się bardzo trudne. Wszystko wskazuje na to, że zwierzę mogło dryfować po Bałtyku nawet przez kilka tygodni, zanim zostało wyrzucone na brzeg przez fale.

Służby zdecydowały już o usunięciu szczątków z plaży. Cała operacja była skomplikowana, ponieważ znalezisko znajdowało się na terenie chronionego rezerwatu, a dodatkowym utrudnieniem był trwający okres lęgowy ptaków. Istniało też ryzyko, że podczas transportu ciało zacznie się rozpadać.

Jak ustalono, akcję przeprowadzono 13 maja. Szczątki wieloryba zostały wydobyte z plaży i przewiezione do utylizacji przez specjalistyczną firmę. Oznacza to, że zwierzęcia nie ma już na plaży w Mikoszewie.

Teraz pozostaje czekać przede wszystkim na wyniki badań DNA. To właśnie one mają ostatecznie wyjaśnić, jaki gatunek wieloryba pojawił się u wybrzeży Polski i skąd mógł przypłynąć do Bałtyku.

Mieszkańcy i turyści spacerujący po plaży w Mikoszewie przecierali oczy ze zdumienia. W pobliżu rezerwatu Mewia Łacha morze wyrzuciło na brzeg martwego wieloryba. Takie widoki nad polskim Bałtykiem należą do prawdziwej rzadkości, dlatego znalezisko błyskawicznie wzbudziło ogromne zainteresowanie.

Martwy wieloryb fot poglądowe: Radio Gdańsk


Ogromny ssak miał około pięciu metrów długości. Już na pierwszy rzut oka było jednak widać, że zwierzę od dłuższego czasu dryfowało w wodach Bałtyku. Ciało znajdowało się w stanie częściowego rozkładu, co znacznie utrudniło specjalistom określenie gatunku.

Eksperci podkreślają, że podobne sytuacje na polskim wybrzeżu zdarzają się niezwykle rzadko. Według przedstawicieli Błękitny Patrol WWF może to być młody osobnik większego gatunku albo wal karłowaty, który już wcześniej pojawiał się w rejonie Mierzei Wiślanej. Na ostateczne potwierdzenie trzeba jednak poczekać do zakończenia badań genetycznych.

Na miejsce szybko skierowano służby oraz specjalistów ze Stacja Morska im. Prof. Krzysztofa Skóry. Wolontariusze pobrali próbki, które mają pomóc ustalić zarówno gatunek zwierzęcia, jak i możliwą przyczynę jego śmierci. Sprawą zajmuje się również Urząd Morski w Gdyni oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

W najbliższych dniach zapadnie decyzja dotycząca zabezpieczenia i usunięcia zwłok ssaka z plaży. Niewykluczone, że szczegółowe badania przyniosą odpowiedzi na pytania, które dziś wciąż pozostają tajemnicą.

Pojawienie się martwego wieloryba na plaży w Mikoszewie już teraz określane jest jako jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń ostatnich miesięcy nad Bałtykiem. Nic dziwnego nawet osoby od lat związane z morzem przyznają, że takie odkrycia należą do absolutnej rzadkości.

#Bałtyk #Mikoszewo #MewiaŁacha #wieloryb #BałtykNews #Trójmiasto #Wybrzeże #WWF #BłękitnyPatrol #StacjaMorskaHel #UrządMorskiGdynia #Przyroda #Natura #Sensacja #PolskaNews #Ekologia #MorzeBałtyckie